The Smiths- There is a light that never goes out

Ja już właściwie nie mam po co wstawać. Mogłabym spać cały dzień dopóki wszyscy, całe miasto nie pójdzie spać. Odwlekam moment wstawania tak długo ile się da. To i tak nigdy niczego dobrego nie przynosi. Kolejny dzień bez sensu, kolejny dzień pełen rozczarowań, kolejni ludzie zawiodą, nie zrozumieją, zignorują. Mogę stawać na głowie, na rękach, rzęsach, próbować czegoś nowego, starego, pożyczonego, czegoś niebieskiego. Mogę nie próbować niczego.
Efekt jest zawsze taki sam.
Wszystko kończy zamknięte w czterech ścianach, bez możliwości upokorzenia, bez braku zrozumienia i bez nadziei

Nirvana- Endless, nameless

Wszystko mogę.
Mogę żyć i wkoło myśleć o śmierci.
Mogę kochać grunge, punk, rock i okazyjnie słuchać Rihanny.
Mogę nosić koszulkę z żyrafą z zielonymi przeciwsłonecznymi okularami, a do tego pentagram.
Mogę być nikim.
Mogę wszystko. Kto głupiemu zabroni?
I luj.

Michelle Gurevich- Party girl

Nie ma sprawiedliwości na świecie. Utalentowana, mądra i serdeczna Sinead O’Connor cierpi, przeżywa prawdziwe katusze, podczas gdy taka stara, tępa i obrzydliwa baba jak Krystyna Pawłowicz drze mordę, obraża każdego i wystawia swoje żółto-zielone kły w szyderczym uśmiechu.
Gwoli ścisłości ja też nie mam się najlepiej.

[brak ścieżki dźwiękowej]

Pięć etapów żałoby:
1. ZAPRZECZENIE – Nie, to nie może być prawda. To na pewno jakaś pomyłka. On nie mógł umrzeć…
2. GNIEW – Za co to spotyka akurat mnie? Dlaczego akurat on? Kurwa…. Nienawidzę ludzi. Ktoś inny powinien umrzeć!!
3. TARGOWANIE – Zrobię wszystko… proszę niech on wróci. Chociaż na chwilę. Oddam 99% czasu, który mi został tylko niech on wróci i będzie szczęśliwy. Wypruje sobie flaki tu i teraz tylko daj mu jeszcze jedną szansę.
4. DEPRESJA – To wszystko nie ma najmniejszego sensu. Moje życie też już nie. Dlaczego on, a nie ja?
5. AKCEPTACJA – Teraz już nic nie zmienię, muszę się pogodzić z losem. Żegnaj przyjacielu…

A potem wszystkie fazy od początku. Cały czas ten sam schemat.
Kiedy już wydaje mi się, że to koniec okazuje się, że to znowu początek.
Dramat zaczyna się na nowo.
Chyba współgra z moją chorobą depresyjna i chorobą autoimmunologiczną. Najlepsi przyjaciele. Kamraci którzy zatańczą na moim grobie i stypie.